poniedziałek, 4 lipca 2011

Kawalerski clubbing

Kawalerski clubbing ciągle na wielu swoich entuzjastów. Pomimo że sam pomysł nie jest zbyt oryginalny, zagwarantować może nam dobrą zabawę.


Aby nie było tak do końca typowo, proponuję wybrać się do jednego z nieznanych wam, większych miast, w których życie imprezowe rozkwita po godzinie 22, a kończy się wraz z pierwszymi promieniami słońca dnia następnego. 


Miasta, na które z pewnością możecie liczyć w tej kwestii to Wrocław, Kraków, Poznań, Łódź, Sopot, Gdańsk i jeszcze parę innych. Jeżeli mieszkacie w jednym z nich, koniecznie wybierzcie się do innego. Chodzi o to, aby ten wieczór był inny od wszystkich dotychczasowych. Znajdziecie się w nowych miejscach, nieznanych klubach, poznacie nowych ludzi. 


Proponuję przez całym wypadem wydrukować sobie mapkę centrum, na której pozaznaczacie kluby warte uwagi. Koniecznie odwiedźcie je wszystkie! W końcu ma to być całonocny clubbing, który już w swojej definicji narzuca przemieszczanie się od klubu do klubu. Załóżcie, że w każdym z miejsc, spędzicie co najmniej godzinę. Jeżeli już po wejściu stwierdzicie, że dany klub całkowicie wam nie odpowiada z jakiegoś względu dajcie mu szansę 30 minut (lub czas wypicia jednego piwa czy drinka). Gdy miejsce nadal nie będzie was przekonywało, ruszajcie do kolejnego imprezowego punktu na mapie miasta.


Z kwestii czysto organizacyjnych polecałbym również wcześniejsze zarezerwowane noclegu na miejscu. Niczym przyjemnym bowiem będzie podróż po całonocnej imprezie i nieprzespanej nocy. Wiecie co mam na myśli;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz